Grażyna Zielińska

Od zawsze wiedziała, że będzie aktorką. Kochana za rolę matki Marka w Na dobre i na złe i babki zielarki w Ranczo. Płynie w niej soczysta i gorąca aktorska krew. Już w przedszkolu zagrała swoją pierwszą rolę, panią Lato. Od tego też zaczęły się jej marzenia aktorskie. Po maturze zdawała najpierw na pedagogikę, gdyż stwierdziła, że do szkoły teatralnej nie zdążyła się przygotować. Później zdawała już wyłącznie do wrocławskiej PWST, wiedząc, że stawia wszystko na jedna kartę. Co więcej, miała świadomość, ze świat bez niej byłby  nudny. Po prostu musiała zostać aktorką.

Ze studiów wyniosła nauki Jana Peszka, który wpoił jej, ze w każdej roli musi być prawda. W niej jest zawsze!

Prawdopodobnie po mamie odziedziczyła artystyczną duszę. Sama uznaje, że sukces osiągnęła dopiero po czterdziestce, kiedy to odpuściła i przestała przeć na siłę do przodu. Cieszy ją popularność ale nie dopuściła do tego, by zawróciła jej w głowie. Wciąż jest zwyczajną Grażyną.  Na pierwszym miejscu stawia swoją rodzinę i przyjaciół. Do szaleństwa zakochana w swoim mężu. To taka dojrzała miłość, prawdziwe, głębokie uczucie. Nie cierpi ciszy i spokoju, toteż z pewnością sama swoją obecnością sprawia,że dużo się wokół niej dzieje. Jest impulsywna ale ratuje się poczuciem humoru. Kociara.

Nigdy nie zostawiłaby Teatru na rzecz dużego ekranu! Nigdy! „Kiedy widzę na ekranie siebie, to nie lecę przed telewizor, tylko zerkam z kuchni. Udaję, że mnie nie ma” – mówi.

Małe jest piękne, mawiają… a i ona jest niewysoka. Jedną z ról, jaką zagrała była rola męska. Zagrała wojaka Szwejka w jednym z przedstawień na scenie płockiego teatru, gdyż, jak twierdzi, nie było niższych i grubszych aktorów.  Dzieci znały ją jako Pchłę Szachrajkę, gdy objeżdżała z aktorem Jackiem Mąką, szkoły w województwie promując teatr. Rozpierała ją duma, gdy słyszała od dzieci, że rozpoznają ją jako tą Pchłę Szachrajkę. Doceniały jej kunszt aktorski. Bardzo lubiła dla nich grać. Najbardziej w pamięć zapadła jej recenzja jednej dziewczynki z klasy pierwszej, która powiedziała, że „najlepsza była mama Kacpra”. To właśnie ona, mama Kacpra. Tę recenzję nosi w sercu do dziś.

Mówi o sobie, że jest prawdziwą aktorką, czyli dobrą. Odnosi sukcesy ale czasem też porażki.

Lubi swoja aktywność na Facebooku, ma wtedy kontakt z ludźmi. Bawiło ją i podobało się jej, gdy zaczęła być rozpoznawalna i proszona o autograf. Bądź, co bądź, w trakcie emisji serialów, które dały jej dużą popularność, była gościem w milionach polskich domów.

Ma naturę hazardzisty, grywa w pokera, brydża i…scrabble..niestety lubi tylko wygrywać. Porażek nie znosi. Nałogowa palaczka ale świadoma tego, że puszcza z dymem porządne pieniądze, które mógłby posłużyć czemuś dobremu. Roli zwykła uczyć się na próbach… i to nie tylko swojej roli, kolegów także. Zna całe dialogi, co jest jej sposobem na naturalność na scenie..  Musi znać cały dialog, by odpowiadać tak,jakby słyszała go po raz pierwszy. Perfekcjonistka w każdym calu. Nie dziwota, że publiczność ją kocha w każdym wydaniu!

Jako:

Klimakterium... Elżbiety Jodłowskiej - zapraszamy do sklepu.